Pozycjonowanie Niemcy na hasła, po których się kupuje
Niemcy szukają prawie wyłącznie w Google, więc tam walczymy o pierwsze miejsca. Hasła bierzemy z niemieckich wyników. Każde hasło kupującego dostaje osobną stronę z ceną w euro na górze.
Wersję oznaczamy tak, żeby Google pokazywał ją Niemcom, a Austriakom i Szwajcarom ich własną. Każdy z tych rynków może dostać osobne strony.
Niemcy oczekują na stronie Impressum, czyli pełnych danych firmy. Bez niego strona traci zaufanie, grozi grzywna i wezwanie od konkurencji (Abmahnung). Impressum sprawdzamy przed startem.
Od kliknięcia z Niemiec do zamówienia
Według Bundesbanku ponad połowę zakupów w niemieckim internecie opłaca się m.in. przez PayPal i Klarnę. Przycisk zamówienia musi jasno mówić, że klient płaci, np. „zahlungspflichtig bestellen”. Oba elementy sprawdzamy, bo to w koszyku wejście z Google staje się sprzedażą.
Google stawia stronę wyżej, gdy niemieccy klienci na niej zostają. Przy trudnych hasłach dokładamy polecenia z niemieckich serwisów z ruchem. Zmiany wdrażamy sami.
Dla pracowni Dobrzyński-Sałek prowadzimy wersje w 7 językach. W październiku liczba haseł, na które Google pokazywał jej stronę, wzrosła o 1 835% wobec 4 tygodni wcześniej. Gdy planujesz kilka krajów, zobacz pozycjonowanie międzynarodowe.